poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 1

  • -I tak właśnie otrzymujemy tlenek sodu (V) - powiedział pan Wooderson, a ja zerknęłam na zegarek już chyba setny raz w ciągu 45 minut. To dopiero pierwszy dzień w szkole a ja już mam dosyć... To znaczy może byłoby lepiej gdyby nie to, że cholernie chce mi się palić. Nie mogłam zapalić przed szkołą, bo tata mnie dziś zawoził. Muszę sobie kupić własne auto. Zawsze chciałam Lange Rover'a ale na razie wystarczy byle jaki, mały wóz, żeby tylko nie jeździć z rodzicami. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk otwieranych drzwi, gdy ktoś wszedł do klasy. Uniosłam wzrok, by spojrzeć na osobę, którą widziałam po raz pierwszy. Był to chłopak średniego wzrostu. Jego włosy były ułożone ku górze, ale trochę roztrzepane, jakby właśnie uprawiał sex. Oczy miał wielkie i brązowe, a usta pełne, koloru różowego. Ubrany był w spodnie z niskim krokiem, biały T-shirt i dżinsową kamizelkę. Muszę przyznać, że był gorący...Ale chwila...wygląda jakby był w moim wieku, ale nie przypominam sobie, żebym go kiedykolwiek widziała. Może przeniósł się skądś. Ale już prawie koniec lekcji... 
  • -Dzień dobry - powiedział pan Wooderson spoglądając na chłopaka. 
  • -Doberek - odpowiedział i uśmiechnął się szeroko ukazując rząd białych zębów. 
  • -Kochani to jest Justin Bieber . Przyjechał tu ze Stratford i będzie chodził z wami do klasy... Nie szkodzi, ze się spóźniłeś - powiedział profesor i usadził Justina w ławce za mną. Minęło jeszcze 5 minut do czasu, gdy zadzwonił 'dzwonek wolności'. Spakowałam swoje książki i chwyciłam ucho od mojej ulubionej torby kierując się do wyjścia z sali chemicznej. Szłam w stronę swojej szafki oczekując, że spotkam przy niej Vicky. Tak jak myślałam - dziewczyna stała na miejscu wystukując coś w telefonie 
  • -Aleeex! - krzyknęła widząc mnie i rzuciła mi się szyję. To nie tak, ze jest zbyt entuzjastyczna.... ale w sumie to jest tak. Widziałyśmy się 2 dni temu. 
  • -Jak pierwsza lekcja? - zapytała w końcu puszczając mnie i zrobiła krok w tył, dając mi tym samym dostęp do szafki. Szybko ją otworzyłam i wymieniłam książki od chemii na książki do angielskiego. Ruszyłam przed siebie prosto do wyjścia ze szkoły. Zostało mi jeszcze kilka minut przerwy zanim zacznie się kolejna lekcja, wiec mam nadzieję, że zdążę zapalić. 
  • -Nudy, nudy , nudy - powiedziałam wzdychając - a Twoja? 
  • -Tak samo... Trasckot zanudza gorzej niż w zeszłym roku! - ruszyła za mną - przytaknęłam w zasadzie dlatego, ze nie wiedziałam co powiedzieć. Panna Trasckot nigdy mnie nie uczyła, ale zdaje się, że w tym roku będę mieć kilka lekcji.
  • Wyszłyśmy ze szkoły i skierowałyśmy się na mały murek, który znajdował się przed szkołą. Wyjęłam papierosa i podpaliłam go, a po chwili dym papierosowy wypełniał już całe moje płuca. -Musisz z tym skończyć - powiedziała przyjaciółka kręcąc głową - znów przytaknęłam. 
  • -Wiesz co? - zmieniłam temat.
  • -Mhm? - przyjaciółka podniosła do góry swoje idealnie wyregulowane brwi, dając mi znak, że mnie słucha.
  • -Dziś na chemii doszedł do nas nowy chłopak. Niezłe ciacho - uśmiechnęłam się i wypuściłam kolejny kłębek dymu z ust. 
  • -I co? - Poruszyła zadziornie brwiami. 
  • - I nic - wzruszyłam ramionami pobierając ostatni kłębek dymu do płuc - nie będę ślinić się na jego widok jak inne laski z mojej klasy - wyrzuciłam resztkę papierosa i chwyciłam torbę znów kierując się do środka szkoły 
  • -Oh - przyjaciółka tylko westchnęła i ruszyła za mną. - dobra ja idę już na lekcję, nie chcę się spóźnić. Widzimy się później! - powiedziała i skręciła w przeciwległy korytarz. Chciałam iść do swojej sali, ale stwierdziłam, ze moje usta są zbyt suche, więc wróciłam się do szafki, by wziąć pomadkę. Otworzyłam ją i wyjęłam kosmetyk. Patrząc w lusterko, które powiesiłam po środkowej stronie drzwi od szafki pomalowałam usta. Zanim się obejrzałam zadzwonił dzwonek. Zamknęłam szafkę i podskoczyłam na widok pewnej osoby. To nie tak, ze był on brzydki, po prostu zjawił się tu nagle. 
  • -Hej - powiedział Justin. 
  • -Hej - uśmiechnęłam się lekko - sorry, ale muszę iść na lekcje... z resztą Ty chyba też - oznajmiłam. Nie chce się bardzo spóźnić, gdyż w tym roku chce mieć nieco lepsze oceny niż w zeszłym. Chłopak otworzył buzie, by mi coś powiedzieć, jednak szybko ją zamknął gdy go wyminęłam i ruszyłam w stronę sali. Nie zdążyłam niestety odejść zbyt daleko, gdyż złapał moje ramię i przytrzymał stanowczo tak bym nie mogła odejść. -poczekaj ja tez idę w t stronę - powiedział i podszedł bliżej. Szliśmy razem w stronę sali nic nie mówiąc. Cisza miedzy nami była niekomfortowa i szczerze mówiąc czułam się trochę zawstydzona... Po kilkudziesięciu sekundach, które w mojej głowie trwały wieczność znaleźliśmy się już pod salą. Chłopak otworzył mi drzwi i weszłam do sali, a on zaraz za mną. Pani Smith nie wydawała się przejęta naszym spóźnieniem więc po prostu usiadłam do wolnej ławki, a Justin usiadł zaraz za mną. Odwróciłam się jeszcze, by na niego spojrzeć, a on puścił mi oczko. Przysięgam, że czułam na sobie wzrok wszystkich, tak, wszystkich dziewczyn z tego pomieszczenia. Nie wiedzieć czemu wszystkie śliniły się widząc Justina. To znaczy był gorący, ale prócz tego nie widzę w nim nic specjalnego. Po skończonych lekcjach poszłam do swojej szafki (znowu). Po otworzeniu jej (znowu) wyleciała mała karteczka (zno...nowość). Podniosłam ją. Było na niej kilka cyfr tworzących razem numer telefonu. Schowałam ją do kieszeni i wyszłam pod szkołę, gdzie wcześniej umówiłam się z Vicky.


__________________________________________________________

Hej, misiaczki!
Cóż... mamy trochę duże opóźnienie z 1 rozdziałem, jednak miałyśmy teraz ferie, i chciałyśmy korzystać :P
Ogółem bardzo, bardzo przepraszamy. 
Mamy nadzieję, że 1 rozdział się podoba :)

Ps. Jeśli chcecie być informowani to piszcie do nas w zakładze 'Informowani' :d
ps.2 Nie wiem, kiedy będzie kolejny rozdział, ponieważ mam...małe...problemy z internetem :P

~Wiktoria i Ola